Próbowałam sobie wyobrazić, jaka będzie. Żadne domysły nie były blisko tego, JAKA JEST NAPRAWDĘ.

🇱🇰SRI LANKA🇱🇰

Spis treści:

  1. Dżungla, gdzie nie spojrzysz
  2. Pogoda, czyli kiedy jechać na Sri Lankę
  3. Loty, wiza, ubezpieczenie, karta SIM, płatności
  4. Co warto zwiedzić na Sri Lance?
  5. Jak się poruszać po Sri Lance?
  6. Nasze noclegi na Sri Lance
  7. Ile kosztował nasz wyjazd na Sri Lankę?

Oczy nie są przygotowane na ilość zieleni, tak bujną i wypełniającą scenerię aż po horyzont. Liczne pagórki, góry, kręte drogi, plantacje herbaty, wysokie drzewa, wodospady.

Uszom codziennie, niemal od razu po wyjściu z lotniska, towarzyszą dźwięki dżungli. Orkiestra gardeł: piski, rechoty, cykanie, okrzyki, szelesty, wysokie, niskie, oddalone i głośne.

Serce przepełniają emocje. Ekscytacja, szczęście i zaskoczenie, te chyba były ze mną najczęściej. Ale smutek i złość nie opuszczają nawet raju.

Dżungla, gdzie nie spojrzysz…

Sri Lanka zajmuje szczególne miejsce na mojej liście odwiedzonych krajów. Do tej pory NIGDZIE nie byłam tak blisko natury i nie miałam okazji obcować z tyloma gatunkami fauny i flory na wyciągnięcie ręki. Ot, wychodzisz rano na taras, spijasz herbatę (kawa na SL to podłość nad podłościami), a przed Tobą rozpościera się widok na wodospad, góry, morze, dżunglę. Wszystkie te widoki odhaczyliśmy. Za sąsiadów masz różne gatunki jaszczurek,małp, motyli, chrząszczy, wiewiórek, ptaków a nawet słoni. Krajobrazy są tak kolorowe, że brakuje Ci nazw dla tej palety barw i tylko szaleńcy wymyślający fikuśne określenia dla farb mogą konkurować z kreatywnością natury.

Serdeczność i uśmiech Lankijczyków to nie fikcja. Ale miesza się z trudnymi warunkami życia, niedawnym kryzysem kraju i czystą chęcią zarobku (naciąganie turystów, zawyżanie cen to szczególna domena kierowców tuk tuków). Każdego dnia na ulicach, szlakach, szczytach, plażach, w restauracjach widzisz bezdomne psy. W bardzo różnej kondycji, najczęściej jednak 2/10. Znakomita większość z nich jest łagodna i pragnie tak bardzo nie tylko jedzenia, ale samej bliskości człowieka… Nie są to obrazy dla osób, którym krzywda zwierząt nie jest obojętna. Dla mnie było to ciężkie przeżycie.

Staram się nie oceniać pochopnie, próbuję zrozumieć, a z tym bywa ciężko, jeśli masz wpojone inne wartości, kiedy żyjesz w odmiennych warunkach, na innym poziomie i mentalności. Każda podróż jest dla mnie ogromną wartością. Nową opowieścią o zupełnie innym życiu, które jest tak samo prawdziwe, jak moje. Sri Lanka przeszła moje najśmielsze oczekiwania jako miłośniczce przyrody. Poruszyła wiele strun, dotknęła wrażliwych miejsc w sercu i rozkochała ❤️

Pogoda, czyli kiedy jechać na Sri Lankę

Sri Lankę odwiedziliśmy w grudniu, a konkretnie w pierwszej jego połowie. Spędziliśmy tam dwa tygodnie i przez ten czas padało 2 razy, jak już wyjeżdżaliśmy. Przełom listopada i grudnia to końcówka pory deszczowej na południowym zachodzie Sri Lanki, ale należy pamiętać, że jest to kraj leżący w strefie tropikalnej i deszcze są tutaj normą nawet w porze suchej. Jeśli dodamy do tego zmiany klimatu, przewidywalność pogody staje się jeszcze trudniejsza. Nie mniej klimat Sri Lanki sprowadza się do pory dwóch monsunów (płn.-wsch. i płd.- zach.), które występują naprzemiennie. Większość turystów (w tym my) odwiedza część środkową, południowe oraz zachodnie wybrzeże, a najlepszymi (najmniej deszczowymi) miesiącami są tam grudzień, styczeń oraz luty. Dwóch czynników można być jednak pewnym na tej wyspie: temperatury, jest stała i wynosi około 30 stopni. Oraz wilgotności, przez którą rzeczy nie schną i momentami jest bardzo duszno.

Loty, wiza, ubezpieczenie, karta SIM, płatności

loty: w tej kwestii bardzo zależało nam na komforcie i braliśmy pod uwagę Qatar lub Emirates z wylotem z Warszawy. Akurat lepszą ofertę miały Emirates z przesiadką w Dubaju, gdzie na lot Dubaj-Kolombo i Kolombo-Dubaj dokupiłam opcję siedzenia w rzędzie, gdzie są tylko dwa fotele. Wspaniałe były to loty, nie zapomnę ich nigdy, bo mieliśmy dużo miejsca na nogi. Koszt lotów dla 2 osób w obie strony, z bagażem rejestrowanym 23 kg (aczkolwiek zmieściliśmy się w plecaki 40l i ok. 10kg) i z dopłatą do 2 osobowych foteli: 6830zł. Aj noł, to sporo, ale jak wspomniałam, liczył się dla nas komfort.

wiza: znoszą, nie znoszą wizy… przed naszą podróżą na różnych forach i grupach ludzie ekscytowali się, że wizy zostaną zniesione, krążyły plotki, była ogromna dezinformacja, bo akurat na Sri Lance trwały wybory i każdy obiecywał inną kiełbasę. Wiz nie zniesiono do tej pory (kwiecień 2025). Można się o nią ubiegać online za 50 USD lub na miejscu na lotnisku za 60 USD. Wybraliśmy drugą opcję, bo przez zamieszanie ze zniesieniem wiz, oficjalna strona się zawieszała, wielu oszustów na tym korzystało podszywając się pod rządowe strony. Wyrobienie wizy na lotnisku trwało jakieś 15 minut, bez dramatu, bez kolejek.

ubezpieczenie: uważam, że nie warto żałować i być przygotowanym na wszelki wypadek. W przypadku podróży na inny kontynent wybieramy kwotę ubezpieczenia na co najmniej milion złotych. Firm ubezpieczeniowych nie będę reklamować, w internecie są odpowiednie porównywarki.

karta SIM: najlepiej wykupić od razu na lotnisku, gdzie tę kartę zainstalują Ci w telefonie. Najlepsze oferty ma sieć Dialog, ale to trzeba też sobie porównać już na miejscu. Jak przylecieliśmy, kolejki były straszne właśnie do Dialogu.

płatności: polecam gotówkę, polecam mieć jak najwięcej rupii. W części miejsc, np. w hotelach, ale nie we wszystkich, można płacić kartą i w dolarach. Natomiast ich przelicznik jest mało opłacalny. W sklepach, za wycieczki, tuk tuki raczej gotówka i rupie. My mieliśmy zdecydowanie za mało rupii w gotówce i trochę na tych przelicznikach straciliśmy. Revolut działa, ale my mieliśmy inną kartę.

PRO TIP: o wszystkie ceny przejazdów tuk tukami, z prywatnymi kierowcami aut i oferty „bez oficjalnej ceny” pytaliśmy wpierw Chata GPT, by mieć rozeznanie, jaki deal będzie uczciwy i by nie dać się orżnąć. W ten sposób negocjowaliśmy każdy przejazd tuk tukiem i wiedzieliśmy, ile mogą zejść z ceny prywatni kierowcy. Nie musisz tym samym instalować zbędnych aplikacji typu Pick me (nasz Uber czy Bolt), żeby orientować się w cenach. AI zrobi to z nawiązką informacji.

Co warto zwiedzić na Sri Lance?

Tak przedstawiał się nasz 14 dniowy plan podróży po Sri Lance. Jest dość standardowy, bo większość osób zaczyna pętelkę od Kolombo na północ do Sigiriya, potem środkowa część Ella, południowe plaże Tangalle, Mirissa, Galle i powrót do stolicy wyspy. Samo Kolombo pominęliśmy, tak samo Kandy- to dwa największe miasta wyspy. Było za mało czasu, chcieliśmy się skupić przede wszystkim na tym, z czego Cejlon słynie: na przyrodzie.

Sigiriya

Lwia Skała, oglądaliśmy ją zarówno z perspektywy mniejszej skały- Little Pidurangala, ale i wspinaliśmy się po Lion Rock na wschód słońca. Ze wschodu nic nie wyszło, bo akurat tego ranka była mgła. Nie będę opisywać, jak bardzo byłam zła na naturę, bo jestem antyfanką wspinaczek wszelakich. Szczególnie w takiej wilgotności, gdzie krople masz nawet na rzęsach…

Park Narodowy Habarana, by zobaczyć wolno żyjące słonie: mniej znany i za to mniej zatłoczony (niż np. Yala czy Udawalawe), choć co do takich atrakcji mam mieszane odczucia. Warto zrobić rozeznanie w kontekście poszanowania przyrody, bo często podobne miejsca pod przykrywką ratowania zwierząt i greenwashingu udają, że są przyjazne, a biznes się kręci.
To, co odradzam Ci na pewno: jazdę na słoniach hatfu! I kąpiele czy karmienie słoni (a sierocińców dla „uratowanych” słoni w Azji, gdzie możesz z nimi cyknąć focię, głaszcząc i karmiąc, jest na pęczki). To są dzikie zwierzęta i nie pozwalają człowiekowi zbliżyć się do siebie! Aby je „oswoić” i ułaskawić ludzie po prostu je torturują.

Ella

To nasz numer 1 na Sri Lance, mimo swojego turystycznego charakteru. Pięknie położona miejscowość wśród plantacji herbaty, gór i wodospadów. Widok z naszego homestay’a był NIEZIEMSKI, ale więcej o tym poniżej. W okolicach Elli jest co robić: to raj dla miłośników trekkingu, znajdują się tu plantacje herbaty, słynny wiadukt Nine Arches Bridge, a wisienką na torcie jest podróż pociągiem malowniczą trasą. Bilety na słynną trasę kupiliśmy online przez tę stronę na 2 klasę i warunki były naprawdę super. Warto zrobić to dużo wcześniej, bo bilety wyprzedawane są w tempie ekspresowym. Można też kupić na stacji, ale wtedy YOLO i podróż w 3 klasie bez miejscówek. W taki sposób wracaliśmy i z pociągu wysiadłam jak zombie, bo nie dość że było duszno i tłoczno, co chwila ktoś wchodził, coś sprzedawał, były zwierzątka różniaste i muzyka na żywo. Dodam, że pociąg jechał 3h, a wybraliśmy okrojoną trasę Ella- Nanu Oya- Ella 65km. Mimo to, było warto po stokroć! Najlepsze widoki, jadąc z Ella, są po prawej stronie pociągu w okolicach Haputale. Naprawdę nie trzeba robić całej trasy Ella- Kandy (lub odwrotnie), bo trwa ona ok.7h (145km całość). Przedstawiony przeze mnie odcinek wystarczy, szczególnie osobom wrażliwym na bodźce zewnętrzne.

Tak, to prawda, że cejlońska herbata jest przepyszna. Fabryk herbaty i plantacji w tej okolicy jest mnóstwo. My odwiedziliśmy jedną przy okazji, jadąc pociągiem do Nuwara Elija (stacja pociągu jest w okolicznej Nanu Oya, tam zaoferował się nam jako przewodnik jeden z kierowców i zaproponował uczciwy objazdowy deal). Polecamy fabrykę Blue Field Tea Center z darmowym oprowadzaniem po plantacji i fabryce z wyjaśnieniem całego procesu zbioru liści i ich przetwarzania.

Szerokie plaże Tangalle

Wybraliśmy na kilka dni odpoczynku po intensywnym zwiedzaniu. Ta część wybrzeża jest cicha i spokojna. Mnóstwo tu różnych gatunków zwierząt, przede wszystkim ptactwa dzięki licznym rozlewiskom.

Dlatego jednego poranka wybraliśmy się tratwą z przewodnikiem na obserwację ptaków (polecam z całego serca Kalametiya Bird Sanctuary Eco Birdwatching). Było to niesamowicie relaksujące i pełne uważności doświadczenie. A moja aplikacja do rozpoznawania głosów ptaków tam zwariowała!

Mirissa, Galle i okolice

Na sam koniec w drodze do Galle zrobiliśmy wypad do Mirissy. Naczytałam się o niej niepochlebnych opinii, że skomecjalizowana i głośna, ale miło się zaskoczyłam. Jeśli ktoś lubi życie nocne i wieczorne wypady, Mirissa będzie dobrym wyborem. Dużo tu beach barów, restauracji i sklepów. Typowy turystyczny kurort, ale to pikuś w porównaniu z pomysłowością naszych rodaków, jak oszpecić i zrobić folwark nad Bałtykiem.

Samo Galle również mnie oczarowało. Ma brystyjsko-portugalsko-holenderskie korzenie, co widać po samej architekturze oraz wąskich uliczkach z licznymi sklepami, hotelami i restauracjami.

Doświadczyliśmy tu jednych z najpiękniejszych zachodów słońca!

Z Gale można wybrać się jeszcze na plaże Unawatuna czy Dalawella, by zobaczyć żółwie morskie. Tutaj też miałam niesmak, bo o ile żółwie pływają w naturalnym środowisku, tak turyści jako zakała tego świata dotykali je, podnosili, niektóre dzieci siadały na nie. Brak słów! Natomiast sam fakt przebywania w wodzie, tak blisko z tymi stworzeniami wycisnął mi łzy.

Jak się poruszać po Sri Lance?

Opcji jest bardzo wiele: od budżetowych, bo transport tutaj jest tani jak barszcz, np. 2zł za przejazd autobusem na trasie 100km, przez wynajęcie samochodu/tuk tuka i samodzielne poruszanie się po wyspie, aż po wynajęcie samochodu z kierowcą. My wybraliśmy ostatnią opcję, bo jak już wiesz, jestem burżujem 😉 Ale dodatkowo przemawiał do nas rozsądek. Mimo że transport publiczny jest bardzo tani, to jednak jeździ się w spartańskich warunkach, kierowcy autobusów prowadzą jak szaleńcy i mimo dobrze rozbudowanej sieci połączeń infrastruktura jest tutaj słabo rozwinięta, a drogi blokują setki wolniej jadących tuk tuków, przez co podróż wydłuża się niemiłosiernie… Auta ani tuk tuka nie wynajęliśmy ze względu na nasze bezpieczeństwo (ruch lewostronny + szaleni kierowcy + wymóg posiadania międzynarodowego prawa jazdy + prawo jazdy na motor). W opcji z wynajętym kierowcą, a w zasadzie kierowcami, bo przy każdej zmianie lokalizacji szukaliśmy nowego, zaoszczędziliśmy czas i nerwy, ale nasz portfel stał się lżejszy. Drugi raz podjęłabym tę samą decyzję.

Ważna informacja: Sri Lanka to kraj objazdowy. Nie opłaca się tutaj nocować w jednym miejscu i dojeżdżać do innych atrakcji. Wbrew pozorom te odległości są spore, ale jak już wspomniałam wyżej, dojazdy pochłaniają dużo czasu, nawet samochodem. W aucie podczas transferów spędzaliśmy 3-4h na trasie niecałych 200km. Mając na uwadze częste przemieszczanie się, brak chodników, wyboje, górzyste tereny, spakowaliśmy się do plecaków 40l.

Było to dla nas nie lada wyzwanie, ale podołaliśmy. Jeden większy plecak + mniejszy na małe eskapady i było to naprawdę wygodne rozwiązanie. Walizki na kółkach na Sri Lance ODRADZAM!

Nasze noclegi na Sri Lance

Żeby nie było, że oszukuję, poniżej udostępniam screen naszych rezerwacji na bookingu.

Ceny i standard noclegów są tutaj przeróżne i wszystko zależy od tego, czego oczekujesz i na jakie atrakcje się piszesz (mam na myśli nie tylko okoliczne, ale też mniej przyjemne niespodzianki czekające na Ciebie w obiekcie noclegowym). Sami wybieraliśmy miejsca z opiniami powyżej 8.5, ale większość wybranych i tak miała powyżej 9, bo standard na Sri Lance deczko odbiega od znanego nam w Polsce czy w Europie. Zdecydowanie było warto dopłacić więcej za widoki, lokalizację i komfort. Najmniej spektakularny był nasz nocleg w Sigiriya i powrotny w Negombo, więc je tutaj pomijam (nazwy znajdziesz na screenie), ale było czysto i przede wszystkim świetne lokalizacje.

Nasz pierwszy nocleg w Negombo, blisko lotniska. Czysto, cicho, dwa baseny, 10 min spacerem do sklepów. Właściciele przesympatyczni, pomogli nam załatwić dalszy transport auto z kierowcą. W cenie noclegu był transfer z lotniska.

Homestay w Ella był chyba jednym z najbardziej spektakularnie położonych, z małpkami biegającymi po tarasie. Ma tylko 3 pokoje, ale aby do niego dojść, trzeba się bardzo stromo wspiąć i nawet tuk tukiem ciężko tam wjechać. Widoki mają swoją cenę. Na śniadania dostawaliśmy bowle jak na zdjęciu poniżej, tosty, gofry, kawę, herbatę i świeżo wyciskane soki. Napoje, co nie jest standardem, były nieograniczone w ciągu dnia. Na miejscu była też DARMOWA pralnia. Właścicielami są bardzo pomocni bracia, którzy załatwiali nam transport, przewodników, zdradzili sekretne miejsca i…dostęp do hotelowego basenu z widokiem wywalającym z kapci.

Nocleg do chilloutu i odpoczynku w Tangalle kosztował najwięcej, ale zależało nam na maksymalnym komforcie. Wiedzieliśmy, że będziemy sporo czasu spędzać w samym hotelu. To niewielki obiekt z 4 bungalowami i 8 pokojami, każdy z widokiem na ocean, aczkolwiek tuż obok budują kolejne części. Wspaniale tam odpoczęliśmy, sporo korzystaliśmy z hotelowej restauracji. Śniadania były wybitne do wyboru z karty!

Holel butikowy na starym mieście w Galle był jednym z wielu tego typu w okilicy. Znajduje się w samym forcie, w jednej z wąskich uliczek. Pięknie urządzony, czysty. Wybraliśmy opcję najbardziej budżetową z małym pokojem, ale był on wystarczający na nasze potrzeby. Podobnie jak w pozostałych hotelach, śniadania były pyszne. Czego nie mogę powiedzieć o ogólnej kuchni lankijskiej, bo jest ona dla mnie zbyt monotonna, ciężka i bardzo uboga w warzywa.

Ile kosztował nasz wyjazd na Sri Lankę?

Po podliczeniu całości, tj.:

  • lotów
  • noclegów
  • ubezpieczenia
  • dojazdu ze Szczecina do Warszawy (pociąg) i 1 noclegu w stolicy
  • kart SIM
  • wyżywienia (w cenie noclegów mieliśmy tylko śniadania)
  • biletów wstępu
  • wynajmu kierowców z samochodem
  • wiz
  • zakupów/pamiątek

Za dwa tygodnie wyszło 8400zł za osobę, czyli 16800zł za nas dwoje. Czy to dużo? Niczego sobie nie odmawialiśmy, wybraliśmy dość drogie linie lotnicze, prywatny transport z kierowcą, wysoko oceniane noclegi. Nasza podróż była czymś w rodzaju luksusowego backpakingu, bo w pewnym wieku musisz mieć zapewnione odpowiednie warunki do regeneracji 😉

1 thought on “Sri Lanka. Kiedy jechać i co zobaczyć?”

Skomentuj wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top