Hej lato! Czyli rodzinno-brzuszkowa sesja nad jeziorem.

Czasami piszecie lub dzwonicie do mnie z pytaniem o sesję opisując sprawę krótko i treściwie.

Ale Asia…nie, Asia bardzo dokładnie opisała, co jej leży na sercu i zrobiła wspaniały pijar swojej ferajnie:

– Bardzo, ale to bardzo jestem zakochana w Twoich zdjęciach, a że wielkimi krokami zbliża się u nas chwila, którą warto uwiecznić, chciałam Cię pomęczyć o wolny termin. W połowie lipca przybędzie nas o jednego małego człowieka więcej. Czy moglibyśmy zrobić dwie sesje przed i po porodzie? Trochę Ci nie zazdroszczę… ponieważ rodzinę mam mało ogarniętą fotograficznie. Oprócz mnie i męża jest jeszcze niesforna i charakterna 2latka oraz 9letni pies beagle.

BADUMTSSS! Przyznaję, nie odzywałam się do Asi całe 24h, ale nie dlatego, że mnie wystraszyła. Po prosu czasu brakło, dlatego następna wiadomość od niej była ekspresową rehabilitacją nadszarpniętej przez nią samą opinii własnej:

Mam nadzieję, że Cię nie wystraszyłam? Chyba źle zareklamowałam swoją rodzinę 😉 Dlatego chciałam to naprawić, żeby jednak znalazł się ten wolny termin. Rodzinka 2+1+pies. Wszyscy mili, uprzejmi, słuchają wszystkich uwag fotografa. Do tego są ułożeni: dziecko aniołek, pies senior, więc spokój bije od nich na kilometr.

Tak mnie rozczuliła tym opisem, że NATYCHMIAST do niej zadzwoniłam i ustaliłam dwa terminy sesji. Jestem przeszczęśliwa, że trafiają do mnie tak pozytywni ludzie, tak pomysłowi i do tego tak zdeterminowani, abym to ja zrobiła dla nich pamiątkę. Asiu, dziękuję!

Jak nam poszło? Oto pierwsza część sesji. A druga…druga  to już inna historia 😉

 

 

 

Skomentuj wpis

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przewiń do góry